piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 10 ;)

I wpatruję się w telefon, on wciąż nie zadzwonił
Jest Ci tak smutno, w ogóle nic już nie czujesz 
Wracasz wspomnieniami do chwili, gdy powiedział
na zawsze i na wieki

Nagrał się na niej. Mój Nick się na niej nagrał. Był rozwścieczony. Krzyczał do słuchawki. Moja twarz zalała się łzami. Wszystko to mnie przerastało. Dlaczego? Przecież nawet nie jestem z Liam'em... No może oficjalnie tak, ale nie na prawdę. Pomiędzy nami nie ma żadnego większego powiązania emocjonalnego. Jesteśmy tylko przyjaciółmi... Przyjaciele, którzy pragną tylko sobie pomóc. Nic więcej. Ale czy ktokolwiek to zrozumie? Czy jest ktoś kto mnie wesprze? Nikt. Jestem egoistką w tarapatach. Jestem dla wszystkich podłą dziewczyną, która wykorzysta Liam'a. Nawet dla chłopaków. Przecież dobrze wiedzą, że robię to tylko po to by wspiąć się na szczyt. Nic więcej. Czy naprawdę muszę być aż tak podła? Jakie mam z tego korzyści? Nienawiść? Wrogość? Brak pomocnej dłoni? Czy ktokolwiek pamięta grubiutką, malutką Jessice? Czy już na zawsze muszę pozostać ''TĄ plastikową JESSICĄ?'' Nie. Ale jak? Jak mam się zmienić? Nie potrafię. Nie mogę być miła dla innych, nie mogę pokazywać uczuć. To nie ja. Jedyną osobą, która mnie zna jest...No właśnie, kto? Zawsze żyłam w przekonaniu, że to Nick. Ale czy na pewno? Przecież zrozumiałby? Wie, że nic nie czuję do Payne'a. Nigdy nie spojrzy na mnie tym wzrokiem, zawiodłam go. Siebie też.
- Jess...- Liam spojrzał na moją zapłakaną twarz- musimy wychodzić- wręczył mi chusteczkę do ręki i delikatnie objął w talii. Poczułam się dziwnie. Nie potrafiłam tego znieść. Jego dłoń... przejeżdżająca po moim ciele. To było dziwne. Przerastało mnie. Uśmiechnęłam się delikatnie, otarłam łzy i założyłam okulary. Objęłam go w pasie i pożegnałam się z moim nowym szefem. Wyszliśmy jako pierwsi a za nami reszta chłopców.
Zadanie numer 1: Musnąć usta Liama przed fotografami. Przybliżyłam się do chłopaka i delikatnie przejechałam dłonią po jego policzku. Nie czekałam zbyt długo. Musnęłam delikatnie jego usta, czym był bardzo zdziwiony, i poszłam w stronę czekającego tam na nas van-a. Liam, jak przystało na MOJEGO chłopaka otworzył mi drzwi i pomógł wsiąść. Odetchnęłam głośno i posłałam mu promienny uśmiech. Bynajmniej tak mi się wydawało.

01.06.2013
Środa
Dom One Direction
Godzina: piętnasta

Po szkole wpadłam do domu chłopaków i przywitałam się z każdym z nich. Mieliśmy wybrać się wszyscy razem do centrum handlowego na zakupy. Tak jak przystało na kochające się pary... Miałam na sobie czarny t-shirt, koszulę w kratkę i jeansowe spodnie. Nie podobne do mnie, prawda? Sama sobie się dziwiłam, że to założyłam. Nie miałam na nic innego pomysłu. Zabrałam jeszcze ze sobą tylko torebkę i wyszliśmy. Szłam z Liam'em za rękę, rozmawiając o dzisiejszej próbie. Chłopcy zaczynają w wakacje trasę koncertową, więc oboje zastanawialiśmy się co menadżer wymyśli, abyśmy nadal byli 'razem'. Złapałam jego dłoń zaraz po wyjściu z samochodu. No tak paparazzi świetnie się spisywali. Niby tacy sprytni, ale nie potrafią zorientować się, że to wszystko tylko głupia zabawa. Są zbyt głupi. Myślą wiele, ale tak naprawdę są mróweczkami próbującymi zarobić w tym wielkim świecie. Nie zdają sobie sprawy, że MY też mamy z tego korzyści. Wyobrażają sobie nasze miny na widok naszych zdjęć na łamach tabloidów, ale tak naprawdę nie wiedzą NIC. Nikt nie zna prawdziwego One Direction. Nie dowie się jak naprawdę wyglądają ich stosunki między sobą. Czy ich związki są prawdziwe czy nie. Wszystko jest zbyt idealnie dograne. Oni są świetnymi aktorami. My jesteśmy. Bo dla sławy zrobi się wszystko. Czasem nawet zbyt wiele.
- To jak, rozdzielamy się?- zapytał Harry ze smutkiem w głosie. Dlaczego ciągle chodzi przybity? Co takiego mu zrobiłam? Nie jest moją winą, że Paul wybrał Liam'a, a nie jego. Spojrzałam w górę, w oczy bruneta i delikatnie oparłam głowę o jego ramię.
- Tak, rozdzielamy się- zarządził Louis, który własnie łaskotał Eleanor- za trzy godzinki tutaj- posłał nam oczko i razem z brunetką pognali w stronę sklepów. Zayn i Perrie zrobili to samo. Niall i Harry postanowili pójść coś zjeść, a my z Liam'em zostaliśmy sami.
- Liam- spojrzałam na niego- możemy porozmawiać?- chłopak bez żadnego słowa chwycił moją dłoń i skierował się co Coffee Heaven. Zamówiliśmy duże piernikowe Latte i rozsiedliśmy się na pomarańczowych fotelach. Spojrzałam w oczy chłopaka. Były takie... bezbronne. Bały się czegoś. Ujęłam jego dłoń w swoją i delikatnie głaskałam. Jego oczy nie odrywały od niej wzroku. Starałam się rozluźnić napięcie panujące między nami. Jedno wydarzenie, kilka słów zmieniło między nami tak wiele. Nie pozostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nie potrafimy rozmawiać ze sobą o wszystkim. Zachowujemy się jak marionetki w rękach menadżera. Nawet ze sobą nie rozmawiamy... jak normalni ludzie, znajomi. Po prostu. Całujemy się i dotykamy. Nic więcej.
- Liam, to nie może tak wyglądać- spojrzałam w jego oczy- jesteś moim najlepszym przyjacielem. Nie potrafiłam zaufać nikomu tak bardzo, jak tobie. Widziałam w tobie oparcie, przyjaciela... Kogoś na kogo zawsze mogłabym wiedzieć. Kto by mnie wspierał i pocieszał. Wyszło jak wyszło, ale proszę Cię nie przekreślajmy naszej przyjaźni. Zachowujmy się jak dawniej. Tak po prostu. Tylko z małymi uczuciami- posłałam mu oczko i zaśmiałam.
- Jess- podniósł głowę i delikatnie się do mnie uśmiechnął- ale... nie jestem pewien.
- Czego nie jesteś pewien?- przerwałam mu poddenerwowana, jednak wibrujący telefon w kieszeni mi, nam przerwał.- muszę odebrać- wstałam od stolika i usłyszałam zachrypnięty głos, jego głos.
- Przyjdź do łazienki, tej na przeciwko- zaśmiał się- czekam- Jego słowa brzmiały dziwnie, naprawdę dziwnie. Poczułam dziwne mrowienie w brzuchu i momentalnie się roześmiałam. Brakowało mi jego szalonych pomysłów. Znów był tym Harry'm. Tym którym może mnie mieć. Którego jestem zabawką, własnością. Podeszłam do Liam'a i wyszeptałam, że zaraz wracam. Muszę skorzystać z toalety. Nie okłamałam go. No prawie. Przecież szłam do toalety... Tylko trochę w innych sprawach. Wybiegłam z kawiarenki i udałam się do długiego korytarza. Na jego końcu, przy drzwiach do łazienki dla inwalidów znalazłam opartego Stylesa o ścianę. 
Stał z podpartą nogą, kapturem na głowie i nonszalanckim uśmiechem. Widząc mnie, pociągnął do łazienki, obok której właśnie stał. Zakluczył drzwi i przywarł mnie do ściany. Całował powoli i zachłannie. Kochałam jego bliskość, jego usta. Sposób w jaki pieścił moje ciało. Zdjął moją koszulę, a ja jego bluzę. Było tak dziwnie, a zarazem wyjątkowo. Posadził mnie na umywalce i delikatnie objął w pasie. Spojrzał na mnie i się zaśmiał.
- To co robimy jest żałosne- pokręcił tylko głową i wrócił do pocałunków. Miał rację. To było głupie i dziecinne. Każde z nas miało partnera, każde z nas było zakochane. Ale mimo to... Mimo to nie poddawaliśmy się. Pragnęliśmy się nawzajem, potem znów kłóciliśmy i znów pragnęliśmy. Tak, zdecydowanie chore, ale dla nas magiczne.
- Zdecydowanie- zaśmiałam się, gdy na chwilę się od siebie oderwaliśmy.- muszę już iść, Liam jest tam sam.- posmutniałam troszkę i powolnym ruchem zeskoczyłam z umywalki. Założyłam koszulę i poprawiłam włosy. Ostatni raz musnęłam jego malinowe usta.
- Pamiętaj nie zrezygnuję z Ciebie tak łatwo, wyszeptał i pozostał sam w toalecie. Tym razem szłam powolnym krokiem, aż doszłam do Liama. Stał przed kawiarenką i na mnie czekał. Uśmiechnęłam się delikatnie i złapałam jego dłoń. Przechadzaliśmy się po sklepach z odzieżą, biżuterią. Odwiedziliśmy prawie każdy możliwy sklep. Liam, jak to on musiał w prawie każdym coś kupić. Nie chciałam zostać mu dłużna, więc także kupowałam mnóstwo ubrań. Czas mijał szybko i miło. W pewnym momencie Liam pociągnął mnie na ławkę i posadził na swoich kolanach. Z każdą chwilą zaczynałam się bać tego co za chwilę nastąpi. Niby przyjaciele, ale jednak ktoś więcej. Niestety. Muskał delikatnie moją szyję ściągając tym samym ze mnie moją koszulę. Zastanawiałam się po co? Po co to robił? Przecież nie musiał... mieliśmy tylko trzymać się za rączki i co jakiś czas cmoknąć w usta. Nic więcej. A on? On traktował mnie inaczej, poważniej. Uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę.
- Nie musisz- cmoknęłam delikatnie jego nosek i odwróciłam głowę, jednak ten nie przestawał. Stawało się to bardzo krępujące, gdyż siedzieliśmy w centrum handlowym, gdzie przechadza się mnóstwo ludzi. W końcu nie wytrzymałam i wstałam. Podałam dłoń chłopakowi i weszłam do ostatniego jubilera, jaki nam został do odwiedzenia. Podszedł do kobiety i długo z nią o czymś dyskutował, a po chwili jak zwykle wyciągnął portfel. Nie zwracałam specjalnie na to uwagi, gdyż wiedziałam, że pewnie kupił znów coś dla siebie.
- To dla ciebie- wręczył mi małe, czerwone pudełeczko. Otworzyłam je i moim oczom okazała się śliczna, złota bransoletka z zawieszką w kształcie serca. Zawiesiłam mu swoje ręce na szyi i delikatnie musnęłam jego usta.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się i poprosiłam go, aby zapiął mi nowy nabytek.

Godzina: dwudziesta trzecia
Siedziałam na kanapie i któryś raz wykręcałam numer Nick'a. Niestety nie odbierał. Ignorował mnie. Czułam się jak porzucony zwierzak, którego nikt nie chce przygarnąć, a jeśli już to tylko po to by mieć z tego korzyści. Błagałam w duszy by w końcu odebrał. Nie poddawałam się. Ciągle dzwoniłam. Uparcie, chciałam z nim porozmawiać. Potrzebowałam tej rozmowy. Musiałam mu wszystko wyjaśnić. Nie chciałam by czuł się w jakikolwiek sposób urażony. Wiem skrzywdziłam go i to naprawdę mocno. Ale nie cofnęłabym tego. Nadal go kocham, nawet za bardzo. Nie chcę myśleć, że już nigdy nie usłyszę jego spokojnego, miłego głosu. Nie można żyć ze świadomością, że miłość twojego życia... tak po prostu zniknęła. Nie chce Cię znać, bo myśli, że zrobiłaś coś, czego tak naprawdę nie zrobiłaś... Tak naprawdę skomplikowane. Za bardzo. Nie chciałam znieść myśli, że mogę już nigdy więcej nie ujrzeć jego czekoladowych oczu, promiennego uśmiechu. Chciałabym znów móc jeździć z nim jednym samochodem i rozmawiać o błahostkach. Chciałabym by wróciły tamte chwile, gdy nie przejmowałam się nikim, ani niczym. Po prostu byłam sobą. Kochałam go... naprawdę.
- Halo?- odezwał się zdenerwowany głos w słuchawce. Momentalnie podskoczyłam do góry, pisnęłam cicho i zaczęłam uśmiechać się bez powodu. Tym powodem był jego głos. I nic nie znaczące ''halo''.
- Nick- krzyknęłam uradowana do słuchawki- dziękuję, że odebrałeś. Musimy porozmawiać, to nie jest tak jak myślisz. Nic nie jest takie jak myślisz. Błagam daj mi to wszystko wytłuma...- nagle w słuchawce rozbrzmiał się głos zakończonego połączenia. Rozpłakałam się. Wyłam jak małe dziecko, któremu zabrano matkę. Potrzebowałam go! Czy on tego nie rozumie?!?! Moje życie bez niego nie ma sensu! Nic nie ma sensu! W dupie mam tą całą sławę, pieprzony świat show-biznesu. Potrzebuję jego i TYLKO jego!
Opadłam bezwładnie na poduszkę i zasnęłam. Nie miałam na nic siły. Łzy płynęły z moich oczu strumykiem, a ja? Ja nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić. Po prostu chciałam, aby to wszystko wróciło do normy. Pragnęłam cofnąć czas. Moje ciało tego potrzebowało.

03.06.2013
Piątek 
Godzina: Dwunasta


- Jeszcze jedno ujęcie!- krzyknął fotograf, który wykonywał zdjęcia. Moja pierwsza, własna sesja zdjęciowa. Mam trafić na okładki gazet, jako nowa dziewczyna Liam'a z One Direction, dziewczyna, która podbije świat muzyki pop. Śmiałam się z tego.
Śmiałam się ze wszystkiego co tam o mnie, o nas pisali. Ubrana byłam cała na czarno i miałam delikatny makijaż. Chcieli bym wyszła tajemniczo i zadziornie. Ustawiłam się do ostatniego zdjęcia i podziękowałam wszystkim. To właśnie jutro jest ten dzień, gdy będę nagrywała w studiu swój pierwszy kawałek. Stresowałam się jak jeszcze nigdy. Dziwne... przez całe życie czegoś pragnęłam, z całych sił. A gdy w końcu mam okazję spełniać marzenia boję się. Nie wiem czy będzie tak jak chciałam, nie mam pewności, że ludzie mnie polubią. A co jeśli zorientują się, że to wszystko, cały ten związek, to jedno, wielkie kłamstwo? Co wtedy zrobię? Przebrałam się w neonową, rozkloszowaną spódnicę i czarny bralet. Do tego założyłam czarne szpilki i torebkę. Pożegnałam się z całą ekipą i wyszłam na zewnątrz. Mnóstwo paparazzi chcących moje zdjęcie i nachalnych dziennikarzy, którzy zadawali mi setki, a nawet tysiące pytań. Starałam się przejść pomiędzy nimi wszystkimi, aż w końcu dotarłam do czarnego pojazdu. Otworzyłam drzwi i odpaliłam moją maszynę. Pomachałam im wszystkim i odjechałam z piskiem opon. W drodze do domu pisałam sms- y z Anabel. Zaprosiłam ją na imprezę, takie małe piżdżama party dla dziewczyn chłopaków i dla Anabel. Moich rodziców nie było, więc nie był to żaden problem. Umówiłyśmy się wszystkie na dwudziestą, więc ja miałam jeszcze mnóstwo... no może nie tak mnóstwo, ale sporo czasu do ich przyjazdu. Zaparkowałam samochód na podjeździe i wyjęłam kluczyki. Gdy tylko weszłam do domu usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Bez patrzenia na ekran odebrałam.

- Hej- usłyszałam zachrypnięty głos chłopaka. Dobrze mi znany głos. Pełen tajemniczości i perfekcyjności, czułam jak moje ciało zalewa pot- stęskniłaś się? Bo ja bardzo.- kontynuował swój monolog. Postanowiłam w końcu mu go przerwać.
- Oczywiście, że tak- w tym momencie kierowała mną jedynie chęć wyżalenia się komuś, poczucia czyjejś bliskości.- proszę przyjedź do mnie- wyszeptałam do słuchawki i się rozłączyłam. Nie czekałam na jego odpowiedź, gdyż wiedziałam, że przyjedzie. Zależy mu na mnie. A może tak tylko mi się wydaje? Może jestem małą, głupiutką zabawką w jego rękach? Sama nie wiem. Nie zmienia to jednak faktu, iż potrzebowałam go. Jego i jego umięśnionego torsu, który był pokryty tatuażami. Pobiegłam do pokoju, włosy związałam w kucyk, a spódniczkę zamieniłam na legginsy w paski. Do tego założyłam zwykły czarny t-shirt i byłam gotowa. Zbiegłam ponownie jak oszalała na parter i zaparzyłam herbatę, gdy właśnie wlewałam ją do kubków rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i rzuciłam się Kędzierzawemu na szyję.
- Dziękuję- wyszeptałam delikatnie muskając jego usta. W końcu postawił mnie na ziemię i zaczął namiętnie całować. Znów to samo. Zero rozmowy, zero zrozumienia. Tylko nasze ciała. Języki toczące bitwę i napalone ręce, gładzące całe ciało. On nie chciał się ze mną spotkać, porozmawiać. On pragnął tylko mego ciała. Potrzebował spełnić swoje potrzeby... Miałam rację myśląc, że jestem tylko głupią zabawką w jego rękach... W końcu stwierdził, że musi iść i jeszcze do tego wrócimy, a ja zaczęłam przygotowania do imprezy. Rozłożyłam kanapę, przygotowałam pop corn i kilka innych smakołyków. Miałyśmy się świetnie bawić. Ja, Pierrie, Eleanor...no i Taylor. Do nas dołączyć miała jeszcze Anabel. Mam nadzieję, że przyjdzie, bo bez niej będę się pewnie nudziła. Po kilkunastu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Zerwałam się i podbiegłam, aby je otworzyć. Moim oczom ukazała się postać An. Cmoknęłam ją w policzek i jak zwykle zmierzyłam od stóp do głów. Dziewczyna była ubrana w czarne, krótkie spodenki z wysokim stanem i miętową koszulę z ćwiekami na kołnierzyku. Jej stopy zdobiły zamszowe koturny w kolorze ekri i torebka w tym samym kolorze. Zaprosiłam ją gestem ręki do środka i kazałam się rozgościć. Obie zaczęłyśmy rozmawiać o moim nowym związku z Liam'em. Trudno mi było ją okłamywać. Tak potwornie się czułam opowiadając o tym jak bardzo go kocham, że jest dla mnie całym światem... Chciałam jej powiedzieć o wszystkim. Jak jest naprawdę. Chciałam wytłumaczyć jej, że nie kocham Payne, że kocham Nick'a. Jak wiele znaczy dla mnie Styles, chciałabym usłyszeć jej radę. Radę na temat tego co mam z nim zrobić. Nie potrafię tego tak długo ciągnąć. Nie potrafię... Przykro mi. Już chciałam zacząć jej wszystko opowiadać, ale przyszła Perrie i Eleanor. Przywitałam je, a zaraz potem wpadła Taylor. Zaprosiłam je na kanapę i przygotowałam gorącą czekoladę. Rozmawiałyśmy przez chwilę, a potem postanowiłyśmy oglądać filmy. 

Godzina: trzecia w nocy
- Jess- usłyszałam cichy szept zza głowy. Odwróciłam się i ujrzałam zatroskaną twarz Edwards.
- Co się stało?- zapytałam zaspanym głosem. Nie miałam na nic siły. Chciałam znów powrócić do pięknego snu, w którym Nick przyjeżdża pod mój dom i wszystko jest dobrze. 
- Anabel- przełknęła głośno ślinę- nie ma jej...- momentalnie poderwałam się z łóżka.
- Jak to nie ma?- zapytałam zdezorientowana- to gdzie jest? Przecież spała obok mnie!- krzyknęłam poddenerwowana, na co Swift i El się przebudziły. 
- Drzwi były otwarte, gdy się przebudziłam- odpowiedziała lekko wystraszona. Starałam zachować się zimną krew, ale nie potrafiłam. Miałam nadzieję, że wszystko okaże się rankiem.
- Pewnie gdzieś wyszła, zaraz wróci. Wracajmy spać- uśmiechnęłam się delikatnie do nich i poszłam dalej spać. 

04.06.2013
Sobota
Godzina; Dziewiąta

Przebudziłam się, ale nadal nie było mojej przyjaciółki. Byłam już lekko przerażona. Zerwałam się z łóżka i w pidżamie wybiegłam na ogród w poszukiwaniu jej. Szłam przed siebie, w kierunku lasu. Coś mnie tam ciągnęło. Las należał do moich rodziców, znajdował się na naszej wielkiej posiadłości. Przechadzałam się pomiędzy drzewami, gdy nagle ujrzałam ciało. Była to dziewczyna. Podbiegłam bliżej, ale gdy ujrzałam JĄ. Zaczęłam krzyczeć. Upadłam na kolana. Szarpałam jej ciałem, nie reagowała. Plama krwi wokół niej... mówiła wszystko. 
- Cholera Anabel żyj!- krzyknęłam przerażona. Czułam się dziwnie, bardzo dziwnie. To wszystko przeze mnie. Gdybym wyszła jej poszukać może nie leżałaby tutaj...teraz...martwa. Ale jak? Dlaczego? Po co ktoś miałby chcieć ją zabić? Co takiego zrobiła? 
Po chwili poczułam wibrację w kieszeni. Wyjęłam telefon.

,, No to zabawę czas zacząć! Chyba nie chcesz skończyć jak twoja przyjaciółeczka? Witaj w moim świecie, tym którym robisz wszystko co Ci każę. Zawsze. Zabawę czas zacząć, suko. X''...
____________________________________________________________________
Hej! 
Przepraszam z całego serduszka, że dopiero teraz, ale nie miałam czasu:( 
Teraz jestem nie obecna od 07.07-21.07 <3 Mam nadzieję, że wybaczycie :) Kolejny rozdział dodam właśnie po 21 :)
I jak, co sądzicie o przypadkowej i dziwnej śmierci An?:D Zaskoczyłam Was czy nie? 
A co myślicie o Jess i Hazzie? :D
Czekam na wasze ODP! <3 
Całuski! :)

27 komentarzy:

  1. Myślę, że Liam zakochał się w Jess. A i uważam, że Jess i Harry byliby parą idealną i to dobrze, że Styles będzie walczył :)
    Mam nadzieję, że Jess się nic nie stanie a 'X' jak najszybciej odpuści i zniknie z jej życia.
    Rozdział jest jak zwykle genialny♥ Czekam na kolejny z niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny rozdział,ale mam nadzieję,że "X" jej nic nie zrobi.Wszystko się wyjaśni ,a Jess Będzie z Harrym Bo naprawdę do siebie pasują,Liam też nie może być samotny więc niech Danielle otworzy oczy i będą razem! Liama mi trochę szkoda bo wygląda na to że się zakochał w Jess ,ale ona nie odwzajemnia jego uczuć ;/ Wiem trochę pomieszałam ale myślę ,że jest zrozumiałe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział. Bardzo zaskoczyło mnie to co się w nim wydarzyło.
    Miłego wyjazdu życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehehehe.xd. Liam...chyba coś się ten...xd.
    Harry...Trudno mi go rozgryźść.xd.
    Boże dziewczyno.! Jak ty to robisz ,że ja chcę ciągle więcej i więcje.?xd.
    Ciekawe kto to ten "X". Mam pewne wrażenie ,że to jej były chłopak.xd.
    Całuję.xo.
    Aduu...<33

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział błagam dodaj następny szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam Twojego bloga do 'Liebster Blog'. Więcej informacji na moim blogu: http://opowiadania-komisarz-alex.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział , mam nadzieje że "X" nie jest nikt z 1D .
    Fajnie by było gdyby Jess była z Harrym ♥♥♥
    Czekam na nastepny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  8. 'I wpatruję się w telefon, on wciąż nie zadzwonił
    Jest Ci tak smutno, w ogóle nic już nie czujesz
    Wracasz wspomnieniami do chwili, gdy powiedział
    na zawsze i na wieki' Zapiszę to sobie bo jest piękne:3
    Tak wgl to czytałam od początku i jestem mile zaskoczona, naprawdę piszesz genialnie , masz wielki talent i uwierz mi nie mówię tego wszystkim tylko wybrańcom:)
    Już się nie mogę doczekać następnego!
    Dodaję cię do polecanych;*
    Zapraszam do mnie - [Pockets Full Of Stones] , a tu masz mojego drugiego bloga, którego zaczynam i też serdecznie zapraszam! Na Na Na

    OdpowiedzUsuń
  9. co tu dużo mówić... cudeńko, cudeńko i jeszcze raz cudeńko *.* mader a ten "X" to jakiś napalony psychopata czy mi się tylko tak wydaje? ;p hahaha

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli ktoś ma ochotę niech wpadnie na mój blog xd http://everythinkcanchange232.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Omomo *.*
    Niech Harreh będzie z Jess <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jess musi być z Harrym na śmierć An mnie nie przeraziła bo ja nawet wiem kto ją zabił .......to Nick ,podły skurwysyn . CZEKA NA NEXT xDDD

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniały rozdział !!! <3

    Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger Award.
    Więcej u mnie : http://i-am-a-dream-awake.blogspot.dk/p/blog-page_3788.html
    Pzdr <3
    |Drake|:)

    OdpowiedzUsuń
  14. CZEKAM NA NEXT Landryna113

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy nastepny ?

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytało się całkiem zgrabnie. Chyba zacznę czytać od początku, bo mi się spodobało :)

    Całuję.
    Melania

    Ps. Zapraszam do siebie - http://good-boys-love-bad-girls-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nienawidzę Cię za to, że nie dodajesz kolejnycj. Czasami jest trudno, ale musisz się przełamać. Potrzebujemy Cię! WRACAJ DO NAS!
    Zapraszsm do siebie
    Tillsomebodylovesyou.blogspot.com
    I jeśli cokolwiek dodasz infromuj mnie
    @someonestolelov

    OdpowiedzUsuń
  20. omggggggggg! Uwielbiam twoje opowiadanie! Masz OGROMNY talent *-*
    W wolnym czasie zapraszam na mój blog: http://story--of-my--life.blogspot.com/ i na blog mojej przyjaciółki: http://never-be-well.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Twojego bloga czyta się bardzo przyjemnie. Dużo opisujesz a ja to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział :*
    Czekam na następny :3

    przy okazji zajrzyj do mnie ;p
    http://miss-you-baby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Cześć ;) Twój blog został wytypowany do "Coś do poczytania..." Więcej informacji tutaj: http://ihateyouharry.blogspot.com/p/blog-page_18.html Zapraszam również do Listy Polish Directioners. Niech wszyscy wiedzą, że jesteś Directionerką!! :* Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  24. Boskie *_*

    Zapraszam do mnie do czytania, obserwowania i komentowania :)
    http://you-and-i-fanfiction.blogspot.com/

    Pozdrawiam! Xx
    / Haz.

    OdpowiedzUsuń

Nowy rozdział!- Ważne!

Wiem, że już jest te 15 komentarzy, a nawet więcej!
Przepraszam Was wszystkich bardzo, ale mam tyle na głowie, że nie wyrabiam... Wyjeżdżam za kilka dni na kolonie no i nie mam kiedy tego napisać:( Postaram się dodać ten rozdział jeszcze w tym tygodniu! Muszę! :D